wtorek, 31 lipca 2012

Nowy sezon. Nowy terminarz. Nowa rywalizacja w Nowym Jorku.



        W zeszłym tygodniu władze NBA ogłosiły terminarz na nowy sezon. Liga rozpocznie nowe rozgrywki z dniem 30-ego października. Natomiast Nowojorczycy rozegrają swój pierwszy mecz dwa dni później w Barclays Center na Brooklynie. 

Po ostatnim intensywnym skróconym sezonie chyba wszystkie osoby związane, lub zainteresowany ligą, spodziewały się bardziej rozluźnionego harmonogramu od poprzedniego. Cóż, w pierwszym tygodniu rozgrywek fani Knicks będą mogli jeszcze odczuć lokautowy klimat- 4 spotkania w 5 dni i to nie byle jakie spotkania. Na pierwszy ogień idzie historyczny premierowy pojedynek na Brooklynie, dzień później pierwszy mecz w MSG z mistrzami, po czym back-to-back z Sixers.

Ponoć od dłuższego czasu władze Nets zabiegały u NBA o rozegranie swojego pierwszego meczu w Nowym Jorku na własnym parkiecie z Knicks. Nie wiem, czym się kierowali podczas dokonywania tych starań. Może mają zamiar przez to coś udowodnić, czy po prostu chcieli mieć pewność, że wszystkie bilety będą wyprzedane. Chociaż i bez tego Barclays Center wypełniłoby się po brzegi. Czyżby mieli na celu ścignięcie jak największej ilości fanów Knicks, po to aby część z nich przeciągnąć na swoją stronę? Niektórych nie musieli nawet długo przekonowyać- wieloletni fan Knicks, scenarzysta i reżyser Brian Koppelman przeszedł na drugą stronę Mostu Brooklynskiego zaraz po odejściu Lina do Houston. Ach, te marketingowe strategie- nic tylko robią ludziom wodę z mózgu. Będzie to arcyważny mecz dla Nets, prawdopodobnie o wiele ważniejszy niż dla Knicks. Porażka w pierwszym, przypuszczalnie legendarnym spotkaniu na własnym obiekcie z 'nowym odwiecznym' wrogiem źle zapisałaby się na kartach historii klubu, który dla mieszkańców Brooklynu ma stać się tym, czym kiedyś byli dla nich Brooklyn Dodgers. Dlatego nie będę zaskoczony jeśli Knicks przegrają tego dnia. Nie chodzi tutaj wyłącznie o potencjał sportowy, ale o szersze spektrum. Bo o ile Nets mają lepszy backcourt, to frontcourt Knickerbockers ma dużą przewagę nad wysokimi 'Siatek'- podobnie zresztą jak ławka rezerwowych. Póki co to tylko przypuszczenia snute na papierze, a prawdziwy potencjał drużyn zweryfikuje parkiet. 

Na pewno możemy liczyć w najbliższych sezonach na zaciętą rywalizację o prym w Nowym Jorku. Co najdziwniejsze, pojawienie się konkurencji tak naprawdę może wyjść na dobre Knicks. James D. nie będzie już mógł wygodnie grzać swojego tyłka w wygodnym foteliku i trwonić swojej kasy na zupełnie bezużyteczne transfery, pogrążające Knicks w latach beznadzieji. Bo jeśli to się nie zmieni, to z każdym dniem 'fani sukcesu' przelewający swoje pieniądze na konto Madison Square Garden Inc., będą odwracać się od drużyny rozgrywającej swoje mecze w Mecce Koszykówki. Knicks muszą być lepsi od Nets, bądź utrzymywać się na tym samym poziomie, aby dotrzymać tempa atrakcyjnym sąsiadom z Brooklynu. 

Knicks, oprócz meczu otwarcia, spotkają się jeszcze trzy razy w tym sezonie z Nets. Następne spotkanie 11 grudnia ponownie na Brooklynie (walka o rząd dusz trwa), po tygodniu 19 grudnia Nets przyjeżdżają do Garden, po czym drużyny stoczą ostatni pojedynek w sezonie regularnym 21 stycznia. Każde z czterech spotkań będzie transmitowane przez ogólnokrajową telewizję w USA. Ponadto Knicks wraz z Heat i Thunder będą najczęściej pokazywanymi drużynami w National TV- 25 razy w ciągu roku (dla porównania widzowie za telewizorami będą mogli obejrzeć 12 transmisji z meczów Nets, z czego cztery właśnie przeciwko rywalowi zza miedzy). Z jednej z strony, na pewno nie same czysto sportowe aspekty przesądziły o takiej decyzji władz telewizji, lecz z drugiej strony trudno się jej dziwić, bo mało która drużyna z zawodowych lig USA budzi tyle (pozasportowych) emocji co Nowojorscy Knicks.

Nowojorczycy, po mocnym cztero-meczowym uderzeniu przy starcie sezonu, powinni być zadowoleni z bilansu 2-2. W następnych 11 spotkaniach w listopadzie Knicks zagrają 7 na wyjeździe. W tym czasie zaliczą dwa 'mini west coast trip' (nie wliczając Orlando) odwiedzając m.in. Teksas (San Antonio, Dallas i pierwszy mecz przeciwko Houston po dołączeniu Lina do składu Rockets), Memphis i największe miasto stanu Luizjana. Oprócz tego zawitamy też do Brew City i będziemy gościć u siebie Dallas, Indianę, Detroit oraz odmienioną drużynę ze stolicy. Listopad nie będzie łaskawym miesiącym dla drużyny z 'Wielkiego Jabłka', głównie ze względu na większą ilość meczów wyjazdowych, ale całkiem realne wydaje się odniesienie 9 zwycięstw. 

W grudniu Knicks rozegrają większą ilość meczów przed własną publicznością- w stosunku 8 do 7. Pięć spotkań w tym miesiącu będzie transmitowanych przez National TV- z Miami i po dwa z Brooklynem i Lakers (w tym jedno na wyjeździe w Boże Narodzenie). 17 grudnia Jeremy Lin, po raz pierwszy jako zawodnik Houston, zawita do Garden. W kolejnym miesiącu Nowojorczycy znowu zagrają więcej spotkań na własnym parkiecie, a w TNT i ESPN będzie można obejrzeć pojedynki z Indianą, Chicago, Bostonem i Atlantą. Najwięcej emocji budzi jednak zaplanowany na 17 stycznia mecz z Detroit i oczywiście -jak to zwykle bywa w przypadku Knicks- nie z czysto sportowych powodów. Jak donosi iamagm.com i mój kolega Kuba najprawdopodobniej tego dnia będzie można zobaczyć Knicks w Londynie na corocznym NBA Europe. Świadczyć miałby o tym brak zaplanowanych meczów obu drużyn na kilka dni wstecz i w przód oraz niepotwierdzona godzina rozpoczęcia spotkania (jedyny przypadek w całym terminarzu). Gdy już dojdzie do oficjalnego potwierdzenia tych spekulacji, uważam że fajnie byłoby spotkać się w Londynie w większym gronie fanów Knicks oraz NBA i wcześniej zahaczyć o jeden z angielskich pubów ;) 

W lutym, podobnie jak w dwóch poprzednich miesiącach, Knicks rozgywają wiecej spotkań u siebie- 7 z 11. Pozornie wydaje się to byc najłatwiejszy terminarzowo miesiąc- bez żadnych spektakularnych pojedynków (ABC pokaże mecz z Clippers, a ESPN z Sixers). Natomiast marzec będzie najbardziej napiętym miesiącem z 18 meczami, co daje średnią ponad jednego meczu na dwa dni. Ponadto dojdzie, aż do 7 meczów transmitowanych przez krajową telewizję w Stanach z Heat, Thunder, Nuggets (pierwszy mecz Melo w Denver w koszulce Knicks),  Portland, Clippers, Jazz oraz Boston. Dodatkowo w tym miesiącu zawodnicy z Nowego Jorku wybiorą się na pięcio-meczowy West Coast Trip- większość przeciwników została wymieniona przy okazji transmisji krajowych. 

Końcówka sezonu dla Knicks będzie równie ciężka, jak jego początek. Nowojorczycy zagrają u siebie w tym okresie zaledwie 4 z 11 spotkań. Ponadto będą musieli się zmierzyć z Miami, Oklahomą, Chicago i Cleveland, ktorzy w ostatnich dwóch sezonach pokazali, żę wiedzą jak ogrywać Knicks- szczególnie we własnej hali. Na premierowy pojedynek na Brooklynie pozostało nam czekać przez następne 92 dni. Jednak wcześniej będziemy mogli obejrzeć zawodników z 'Wielkiego Jabłka' w trakcie zmagań przedsezonowych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz